Hej! Witam Was wszystkich w Nowym Roku. Mam nadzieję, że
okres świąteczny był dla Was dobrym momentem aby chwilę odpocząć i pobyć z rodziną.
Dzisiaj chciałabym pokazać kosmetyki, które w ostatnim
czasie dbały o moje włosy.
Szampon Isana, odżywka Nivea, ziołowy eliksir z Green Pharmacy
oraz odżywka bez spłukiwania na końcówki
Dove.
Własnego zdjęcia szamponu niestety nie mam, zanim wpadłam na
pomysł tego postu- wyrzuciłam opakowanie…
Isana już kiedyś gościła u mnie na półce w postaci odżywki. Byłam
z niej zadowolona więc tym razem dałam szansę szamponowi.
Ten jest do włosów zniszczonych i suchych. Szampon ma dosyć rozwodnioną
(?) konsystencję i według mnie jest mało wydajny. Co prawda myję włosy
codziennie ale inne szampony o takiej samej pojemności starczały na dłużej. Do
tego nie podoba mi się jego zapach, jest dla mnie drażniący i nieprzyjemny.
Jeśli chodzi o jego funkcjonalność, tutaj jestem zadowolona. Włosy po nim są błyszczące, mięciutkie i potrafią okiełznać najgorszą przypadłość jaka dotyka włosy zimą- ELEKTRYZOWANIE! (nienawidzę tego!).Teraz już się skończył i postanowiłam zakupić coś zupełnie innego na wypróbowanie ale w przyszłości chętnie do niego wrócę i jakoś przeżyję dziwny zapach.
Odżywka do włosów Nivea Intense Repair. No właśnie- wszystko
mam do włosów suchych i zniszczonych :D
Jestem z niej bardzo niezadowolona. Do tego stopnia, że kupiłam inną odżywkę i na jakiś czas Nivea poszła w odstawkę…postanowiłam ją jednak skończyć bo i tak już ciosają mi kołki na głowie, że wydaję połowę pensji na włosowe kosmetyki.
Jestem z niej bardzo niezadowolona. Do tego stopnia, że kupiłam inną odżywkę i na jakiś czas Nivea poszła w odstawkę…postanowiłam ją jednak skończyć bo i tak już ciosają mi kołki na głowie, że wydaję połowę pensji na włosowe kosmetyki.
Odżywka jest gęsta i bardzo ładnie pachnie. Szkoda tylko, że
po niej moich włosów nie da się rozczesać bo elektryzują się na potęgę. Po niej
muszę nakładać coś jeszcze żeby nie wyglądać jak zmokła kura ;)
Dobrze, że już się kończy, na jej miejsce wskoczy coś
zupełnie innego. Nie wrócę do niej w przyszłości…niestety.
Eliksir ziołowy Green Pharmacy. Stosuję go wieczorem,
głównie psikając skórę głowy, a następnie rozprowadzam go na całej długości
włosów. Ma intensywny ziołowy zapach. Spektakularnych efektów póki co nie widzę
ale mam nadzieję, że mimo wszystko w jakiś sposób pomaga. Używam go od niedawna
więc postanowiłam korzystać z niego regularnie przez kilka miesięcy i dopiero
ocenię czy przynosi efekty.
Odżywka bez spłukiwania Dove. Stosuję ją również wieczorem,
nakładając od połowy długości włosów, z naciskiem na końcówki. Ma fajną
konsystencję i bardzo ładnie pachnie.
Zauważyłam, że włosy po niej są miękkie, gładkie i niweluje elektryzujące szkody odżywki Nivea. Bardzo ją lubię i z chęcią będę jej używała na dłuższą metę.
Zauważyłam, że włosy po niej są miękkie, gładkie i niweluje elektryzujące szkody odżywki Nivea. Bardzo ją lubię i z chęcią będę jej używała na dłuższą metę.
Farbowanie kolorem zbliżonym do mojego naturalnego nie
pomaga, zawsze wychodzi rudy i tak czy siak...wygląda to niekorzystnie, a
różnica z odrostami znowu jest widoczna.
Do fryzjera na ściąganie koloru nie pójdę bo jeszcze została mi resztka rozumu ;) i nie dam ich zmaltretować. Może macie jakieś pomysły albo triki, które ułatwiają życie osobie powracającej do naturalnego koloru włosów??
Do fryzjera na ściąganie koloru nie pójdę bo jeszcze została mi resztka rozumu ;) i nie dam ich zmaltretować. Może macie jakieś pomysły albo triki, które ułatwiają życie osobie powracającej do naturalnego koloru włosów??
Pozdrawiam M.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz